Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" w listopadzie 1991 roku.

Analiza krwi 12-dniowej Izy Górnickiej wykazała 39 proc. tlenku węgla w hemoglobinie. Na balkonie pp. Górnickich, w wieżowcu przy ul. Żeromskiego 112 w Radomiu wisi hasło: RATUJCIE DZIECI.

Nie wiem. Czy ten wieżowiec jest jakiś przeklęty? – mówi pani Ewa z szóstego piętra. – Tyle ludzi tu umarło, wszyscy młodzi - 18-letni Krzysiek, Chrzanowska, Różański. Po ile mieli lat? Po trzydzieści parę. No, i te dzieci... Albo wada serca, albo wątroby. A dziecko pani N. urodziło się bez mózgu.

Wieżowiec na Żeromskiego w Radomiu jest typowym blokiem – korytarzowcem z ciemnymi maleńkimi kuchniami. Mieszka w nim 131 rodzin. Zbudowano go w latach 60. w czasie gdy socjalistyczna ojczyzna dbała bardziej, by budować dużo mieszkań, niż by można było w nich żyć.

W tym bloku źle wykonano instalacje – wentylacyjną i kominową. Tlenek węgla powstały ze spalania gazu w piecykach łazienkowych, zamiast wydostawać się na zewnątrz budynku, trafia kratkami wentylacyjnymi z powrotem do mieszkań i truje mieszkańców.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej