Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 13 października 2010

Prosiłem: Sprawdźcie, przeliczcie jeszcze raz. Nie wierzyłem, że tym autem jechało 18 osób - mówił dziennikarzom st. bryg. Gustaw Mikołajczyk, szef mazowieckich strażaków. - Takiej tragedii nigdy nie widziałem.

Wstrząśnięci byli ratownicy. O godz. 6.18 tuż za rogatkami Nowego Miasta n. Pilicą na wyremontowanym niedawno, prostym i równym odcinku drogi wojewódzkiej 707 volkswagen bus zjechał na sąsiedni pas ruchu. Wpadł pod 18-tonowego tira chłodnię. Busem jechało 14 mężczyzn i 4 kobiety. 16 osób zginęło na miejscu. Kobieta i mężczyzna, którzy przeżyli wypadek, zostali przywiezieni do szpitali w stanie krytycznym, z wielonarządowymi urazami. Nie udało się ich uratować.

Nie powinni tak podróżować

- Pomoc wezwał kierowca tira. W ciągu kilku minut na miejscu byli strażacy ochotnicy z Nowego Miasta i dwie karetki pogotowia. Blisko mają. 2 km - mówi Mikołajczyk. - Strażacy wyważyli tylne drzwi, wyjmowali kolejne ciała. Lekarze kolejno stwierdzali zgon. W czasie akcji nie było czasu na liczenie ofiar. Jaka to tragedia, uświadomili sobie później.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej