Artykuł był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 2 stycznia 2004 roku.

To była bardzo specyficzna linia. Prawie niezauważalna. Rozpoczynała kursowanie, kiedy większość radomian spoczywała w objęciach snu, a kończyła objazd miasta jeszcze przed ich przebudzeniem. Mimo to "stojedynka" cieszyła się sporą sympatią. Szczególnie wśród osób wracających z imprez. Choć nie tylko. Korzystali z niej również mieszkańcy naszego miasta zaczynający wcześnie rano pracę.

Mimo to Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji postanowił zlikwidować linię nocną. Powód? Przede wszystkim finansowy. - Prowadziliśmy ostatnio badania i okazało się, że frekwencja jest bardzo niska. A wożenie powietrza nie jest ekonomiczne - żartuje Zbigniew Ostrowski, wicedyrektor MZDiK. Do likwidacji "101" przyczynili się również wandale, którzy w nocnym autobusie wykazywali zwiększoną aktywność. Bardzo często dochodziło do dewastacji. Wiosną w okolicy placu Jagiellońskiego kilku mężczyzn zatrzymało pojazd. Później obrzucili go butelkami i stłukli dwie szyby.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej