Czy na mundial dojechał prawdziwy Robert Lewandowski?

Podczas Euro 2016 kapitan reprezentacji przeżywał trudne chwile. Zmęczony po sezonie w Bayernie nie był w stanie dać zespołowi tyle, ile chciał, skończył mistrzostwa z jednym golem. Teraz ma być inaczej, Lewandowski szykował się do mundialu od miesięcy, wymusił na Bayernie transfer rezerwowego napastnika Sandro Wagnera, grał mniej – wtedy spędził na boisku 4236 minut, teraz – 3757. Mówiąc inaczej, jest szansa, że na mundialu zobaczymy tego samego piłkarza, który w eliminacjach ME strzelił 13 goli, a w kwalifikacjach mundialu – 16. Wiadomo, że w Rosji wszyscy rywale będą skupiali na nim uwagę, ale jeśli Lewandowski przyjechał na mundial w formie, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Przecież w eliminacjach dwóch ostatnich turniejów pokonywał także bramkarzy Niemiec i Danii, czyli uczestników rosyjskiego turnieju.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej