ROZMOWA Z

dr. hab. Piotrem Adamem Tusińskim, profesorem Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego, autorem opracowania o republice radomskiej

MAGDALENA CIEPIELAK: Mamy w Radomiu „dąb wolności", który kojarzony jest z odzyskaniem niepodległości, rokiem 1918, ale niewielu radomian zwraca pewnie uwagę na datę wykutą w kamieniu. To 2, a nie 11 listopada.

DR HAB. PIOTR ADAM TUSIŃSKI: Bo właśnie już 2 listopada w Radomiu przejęto władzę od Austriaków i przez siedem dni trwała republika radomska. Historiografia nie posługuje się określeniem republika radomska. Ja kilkanaście lat temu zaproponowałem takie określenie, ale uszło to jakoś szerszej uwadze. A w moim przekonaniu to określenie uprawnione. Warto podkreślić, że w odniesieniu do Królestwa Polskiego przejęcie władzy z rąk zaborców przez społeczność lokalną Radomia nastąpiło najwcześniej.

Ale najpierw krótko o tle tych wydarzeń. Latem 1915 r. Rosjanie zostali wyparci z Królestwa, a jego terytorium znalazło się pod okupacją niemiecką i austro-węgierską. Linię podziału wyznaczono mniej więcej wzdłuż biegu Pilicy i Wieprza – północ zajęło zarządzane przez Niemców Generalne Gubernatorstwo Warszawskie, a południe zarządzane przez Austriaków Generalne Gubernatorstwo Lubelskie. Radom znalazł się pod okupacją austriacką. Latem 1917 r. Józef Piłsudski za odmowę złożenia przysięgi na wierność Niemcom i Austriakom okupującym Królestwo zostaje wtrącony do twierdzy magdeburskiej. Cesarze niemiecki i austriacki powołują trzyosobową Radę Regencyjną, która tworzy podległy jej rząd.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej