– Jesteśmy głęboko poruszeni, że sąd wysłuchał naszych próśb, zrozumiał nasz ból i zasądził możliwie najwyższy wymiar kary. Nie wyobrażaliśmy sobie, żeby wyrok mógł być inny. Przez cały ten czas, gdy trwał proces, było to dla nas o tyle trudne, że oprócz na nowo rozdrapywanych ran, które na nowo bolały, musieliśmy się mierzyć z bezczelną postawą oskarżonego, który oprócz tego, że nie wykazywał żadnej skruchy, to próbował nam tego cierpienia dodatkowo dołożyć. Nie mieliśmy możliwości od maja 2017 roku, żeby przeżyć swoją żałobę. Mamy nadzieję, że sąd apelacyjny, bo na pewno apelacja wpłynie, podtrzyma ten wyrok w mocy, że będziemy mogli zacząć bardziej spokojne życie. Mam też nadzieję, że ten wyrok, który zapadł, utwierdzi inne ofiary przemocy w tym, że warto szukać pomocy jak najwcześniej i że sądy potrafią stanąć po stronie tych, którzy najbardziej cierpią – mówiła już po ogłoszeniu wyroku Marta Żak-Stępniewska, siostra zamordowanej Pauliny K.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej