– Zupełnie nie rozumiem, dlaczego robi się z tego tajemnicę. To są publiczne pieniądze, mamy prawo to wiedzieć – mówi Kazimierz Woźniak. Pierwszą interpelację w sprawie ujawnienia treści umowy, albo chociaż zapisów dotyczących zobowiązań finansowych gminy wobec PPL, złożył pod koniec stycznia tego roku. W odpowiedzi skarbnik miasta Sławomir Szlachetka odpisał, że urząd miejski wystąpił do PPL o wyrażenie zgody na udostępnienie treści dokumentów, i że radny otrzyma odpowiedź na interpelację po uzyskaniu stanowiska drugiej strony. Ta nadeszła do urzędu kilka dni temu. Jak wynika z jej treści, prezes PP „Porty Lotnicze” nie wyraził zgody na ujawnienie umowy.

– Kieruję sprawę do sądu. Będę chciał uzyskać te dane w drodze dostępu do informacji publicznej – zapowiada radny. Jak wyjaśnia, radni, nie mając pełnej wiedzy o zapisach tej umowy i wynikających z tego konsekwencji finansowych dla gminy na długie lata, mają jednocześnie decydować o budżecie miasta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej