Radni w 2012 roku znowelizowali uchwałę w sprawie ustalenia Strefy Płatnego Parkowania. Strefa została wtedy powiększona, ale do uchwały radni wprowadzili jeszcze jeden nowy zapis: „Opłata za parkowanie pojazdów samochodowych obowiązuje w każdym miejscu SPPN, w całym pasie drogowym danej ulicy”. To znaczy, że kierowca musi zapłacić w każdej sytuacji, niezależnie od tego, czy zostawi auto na oznakowanym miejscu, zaparkuje na chodniku na zasadach ogólnych, czy rozjedzie trawnik i stanie na nim niezgodnie z przepisami.

Wcześniej płacić trzeba było tylko wtedy, kiedy zostawiliśmy samochód na wyznaczonym miejscu. Uchwałę zmieniono, bo w Śródmieściu zaczęło kwitnąć nielegalne parkowanie tylko po to, żeby nie kupować biletu parkingowego. – Zmiana ma zapobiec dzikiemu parkowaniu na chodnikach, trawnikach, wjazdach do posesji. Nie możemy bezczynnie przyglądać się temu, że ktoś parkuje na chodniku, niszczy go kołami samochodu i na dodatek unika opłaty. Koszty takiego postępowania ponoszą wszyscy mieszkańcy, bo przecież ten zniszczony chodnik będzie trzeba naprawić za pieniądze podatników – tłumaczył wtedy Krzysztof Chojnacki, ówczesny wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej