Jarosław Kurski, pierwszy wicenaczelny "Wyborczej", przez ponad 20 lat zbierał fakty i gromadził dokumenty, przez półtora roku pisał książkę - która już stała się bestsellerem - o zagmatwanych losach swojej rodziny, a w czwartkowy wieczór długo opowiadał o tym radomianom, którzy przyszli na spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej.
Był charakterystyczny przez wielką, czerwoną plamę na twarzy. Nie mogli się mylić. Kat radomskiego i kieleckiego więzienia, morderca ich kolegów z podziemia, chodził zadowolony po mieście. I pobierał wysoką esbecką emeryturę. To go uśmiercili. Na papierze
W sierpniu przypada 80. rocznica likwidacji radomskiego getta, a właściwie dwóch zamkniętych dzielnic żydowskich - na Glinicach (4-5 sierpnia 1942 r.) i w śródmieściu (16-17 sierpnia 1942 r.). W tak krótkim czasie odeszła osiadła w Radomiu od stuleci społeczność żydowska, która przed II wojną światową stanowiła jedną trzecią część mieszkańców Radomia.
Podziemny Radom skrywa mroczne tajemnice. W ten sposób Stowarzyszenie "Droga Mleczna" zapraszało na kolejny "Spacer po Radomiu". Tym razem hasłem przewodnim przechadzki był "Podziemny Radom". Jakie tajemnice odkryli uczestnicy?
Mały chłopiec wspina się na piwniczkę w ogrodzie. Do ramion ma przyczepione kijki, a do nich indycze pióra. Odbija się i macha ramionami. Spada na ziemię. Ale to go nie zraża. Znów próbuje.
Kim jesteśmy jako radomianie? Czy spadkobiercami średniowiecznych mieszkańców grodu nad Mleczną, siejącymi zboża, hodującymi zwierzęta i wytapiającymi żelazo w dymarkach?
To miał być zwykły remont siedziby państwowych instytucji. Już wiadomo, że nie będzie, co więcej instytucje prawdopodobnie muszą się wyprowadzić. Bo okazało się, że funkcjonują w dawnym żydowskim domu modlitwy.
Lekarze nakazywali przymusowe szczepienia, rodzice ukrywali przed nimi dzieci. Domagano się likwidacji otwartego kanału ściekowego, utworzenia kamery dezynfekcyjnej. Po domach chodzili dezynfektorzy i strażnicy ziemscy. Tak wyglądał XIX-wieczny Radom w czasach zarazy
Copyright © Agora SA