Wysłuchał pan sześciu utworów. Dlaczego akurat Bartosz Kowalski-Banasewicz zasługiwał na pierwszą nagrodę?

- W przypadku pierwszej nagrody zdecydowała świetna technika kompozytorska już u tak młodego człowieka. Z małego motywu napisał utwór trwający 10 minut. Mało kto to potrafi. Bardzo zawężone środki pokryły się z bardzo ciekawą formą.

Oceniał go pan jako kompozytor profesjonalista, a czy dla zwykłego słuchacza zwycięska kompozycja może być atrakcyjna?

- Nie wiem, jak będzie on odbierany w przyszłości, ale wydaje mi się, że jest bardzo dobry do grania na różnego rodzaju koncertach. A nie wszystkie utwory można. On nawet osoby nieobyte z muzyką współczesną wciąga swoją formą, a to jest najważniejsze.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.