Sierpień 2016
Na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat skazał sąd okręgowy Stanisława K. - przedsiębiorcę, który w niewielkiej ubojni pod Radomiem fałszował mięso. Do odbiorców w Polsce, ale i Europie, zamiast wołowiny trafiła wołowina wymieszana z mięsem końskim. Stanisława K. uznano za winnego złamania ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, podżegania do fałszowania dokumentów i poświadczenia nieprawdy. Oprócz wymierzenia kary więzienia w zawieszeniu sąd zobowiązał właściciela ubojni do naprawy szkody, jaką wyrządził firmom odbierającym od niego sfałszowane mięso. Przedsiębiorca ma oddać ponad 722 tys. zł. To była głośna sprawa, która w 2013 r. odbiła się echem w całej Europie. Odbiorca mięsa w Niemczech zakwestionował jego jakość i skład, a próbki oddał do specjalistycznego laboratorium. A to orzekło, że w wołowinie, która przyjechała z Polski, znajduje się też końskie DNA. Odbiorca odesłał partię mięsa do pośredników, a ci zgłosili sprawę do prokuratury i Inspektoratu Weterynaryjnego. Po dokumentach śledczy doszli, że producentem podrabianego mięsa była niewielka ubojnia z Wydrzyna koło Wieniawy. Jej właścicielem był Stanisław K. Prokuratorzy, m.in. na podstawie zeznań pracowników ubojni, ustalili, że oprócz krów zabijano tam także konie, a na to przedsiębiorca nie miał stosownych zezwoleń. Dziennie w ubojni pod Wieniawą zabijano od pięciu do nawet kilkunastu koni, których mięso następnie obrabiano i mieszano z wołowiną. Mięso końskie jest chudsze i ma ładniejszy wygląd od wołowiny, zwłaszcza tej pochodzącej od starej krowy. Mieszając skrawki wołowiny z koniną, ukrywano złą jakość tej pierwszej. Dzięki temu przedsiębiorca mógł sprzedawać swój produkt jako ten wyższej jakości, osiągając lepsze ceny i zdobywając nowych odbiorców. Co ciekawe, mężczyzna był już czterokrotnie karany za podobne czyny, w trzech wypadkach sądy orzekły karę grzywny, w 2014 roku Sąd Rejonowy w Przysusze skazał go na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu. Jak wynika z uzasadnienia wyroku, Stanisław K. kupił od rolnika zdechłą krowę, a następnie oprawił jej mięso w ubojni i wprowadził do sprzedaży.
Wszystkie komentarze